kwi 06 2005

Żyć w swoich marzeniach... to realizować...


Komentarze: 5

Trudno jest o Nim nie myśleć, przynajmniej z początku. Nie odzywam się do Niego na gg, wczoraj był, chyba czekał aż się odezwę.. Nie zrobiłam tego. Może za jakiś czas będę mogła z Nim rozmawiać jak z kolegą normalnie, na razie za wcześnie. Przynajmniej odpuściłam Go sobie.

W nocy trochę łez wylałam, ale pod wpływem wspomnień, tego, co było przed 22 grudnia, przed wyjawieniem mu prawdy, wtedy było pięknie... No, ale wszystko się zmienia..

W domu dalej remont, pokój wytapetowany:) jakoś przetrwałam z ojczulkiem. Mama przyszła to się od razu uspokoił:D a teraz książki układam w szafce, trochę trzeba je posegregować żeby za szybko się bałagan nie zrobił,:P bo ja jestem zdolna do robienia bałaganów! Gorzej później z przejściem do porządków:/ No i wykładzinę dzisiaj jadę kupić.. A potem tylko kosmetyka zostanie! (a ta kosmetyka jest najlepsza!! => Firanki)

ambiwalencja : :
06 kwietnia 2005, 21:39
a ja i W. w końcu pogodzilismy sie z Mackiem :) To prze te ostatnie wydarzenia zdecydowałam sie wyciągnac pierwsza reke na zgodę... Warto było :)
prima_aprilis
06 kwietnia 2005, 21:20
Hmmm ... tylko firanki?
Dotyk_Anioła
06 kwietnia 2005, 15:54
Ja nie myślałam... Udawało mi się... Teraz pojawił się w moim życiu, i znów mam fazę... I znów zawładnął moim codziennym życiem... Niestety wszystko się zmienia... Tej nocy nie płakałam... Na remont pokoju czekam... Zaczęłam się odchudzać... Dziś 4 dzień diety... (eee głodzenia się...) Upatrzyłam śliczny przygaszono - różowy żakiecik... Musi być mój... Tylko fryzjer mi się marzy, ale strach przed oszpeceniem jest większy...
kokieta
06 kwietnia 2005, 15:35
Hi. Dzięki że zajrzałaś na mojego bloga. Właśnie przeczytałam Twoje wszystkie notki na blogu z kwietnia. I musze stwierdzić, że chyba mamy coś wspólnego.. ja też mam słabość do takiego jednego Pana (wielka słabość) który się pojawia i znika (teraz znika) a ja przez to cierpie... I jak to Ty nazywasz, spotkaliśmy się na \"fiku miku\" on już jako tylko kolega, a ja chodź się przed tym nie przyznaje Jemu mam w sercu to co dawniej - uczucia do Niego. I bardzo pragne być z nim chociażby spotkanie na \"fiku miku\", dlatego Cie rozumiem. Czasem też się zastanawiam czy powinnam się na to zgadzać, ale ja inaczej nie potrafie...
Dzięki za rade odnośnie odchudzania, a Ty ile ważysz i ile chcesz zgubić? Pozdrawiam.
06 kwietnia 2005, 14:26
heh...:) Zajmij sie pokojem:) Znajdziesz seobie zjaęcie nie bedziesz myślała:)

Dodaj komentarz